Był późny wieczór,gdy przechodziłam koło wodospadu Hypnosa.Nagle
usłyszałam jagby szum liści.Za krzakiem stała jakaś postać.Kiedy
podeszłam okazało się,że to była Azura.Gdy spytałam się co tu robi
odpowiedziała ,że przyszła pozbierać zioła kiedy nagle rozległ się
czyjś głoś:
-Co tu robicie!
Obydwie stałyśmy jak by nas zamurowało.To była Soraya.Po krótkim czasie Azura odpowiedziała :
-Już stąd idziemy.
Lecz dostałyśmy zupełnie inną odpowiedzi niż sie spodziewałyśmy ,a w zasadzie pytanie:
-Z jakiego klanu jesteście?Spytała bogini.Odpowiedziałam na to:
-Z klanu wody, ja jestem Lilia,a to Azura.
Wtedy bogini powiedział,że chyba wie po co przyszłyśmy,lecz nie
powiedziała co ma na myśli.Nagle zapadła ciemność,a zza drzew zaczęły
wychodzić demony.Wtedy to właśnie rzekłam:
-Uciekajmy stąd!
-O nie, nigdzie się stąd nie ruszycie!Najpierw muszę wam coś powiedzieć!
Po tych słowach zjawiła się reszta watahy.Zdążyłam się tylko spojrzeć na nich i z powrotem na Soraye ,ale jej już nie było.
-Gdzie byłyście i co sie stało?Zaczął nas wypytywać Fen,ale my same nie
za bardzo wiedziałyśmy, dlatego odpowiedziałam,że to się działo z byt
szybko ,żeby cokolwiek zrozumieć.Po krótkiej chwili zaczęliśmy
wracać.Obydwie z Azurą kiedy wchodziłyśmy do jaskini zastanawiałyśmy się
dokładnie co tam sie stało i co Soraya chciała nam powiedzieć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz